niedziela, 14 kwietnia 2013

Mamusia coś kombinuje


Witam wszystkich
Na początku dementuję plotki, że zostałam zamordowana i sprzedana na organy. Jestem zwyczajnie leniwa i tyle.

Jako, że męża nie ma w domu na weekend i nie muszę stać w garach, to znalazłam chwilkę czasu aby usiąść i napisać co tam słychać u mojej ulubionej teściowej.

Do domu pojechaliśmy już w czwartek przed Wielkanocą. Z Mamusią zobaczyłam się dopiero w sobotę. Przyszliśmy z mężem do jej domu. Nie odezwała się do mnie bo ponoć mnie nie poznała. Powiedzmy, że w to wierzę bo kilka innych osób też mnie nie poznało. Zasiedliśmy przy stole razem z chmarą gości, Mamusia usiadło obok mnie i przez 4 godziny nawet słowem się do mnie nie odezwała. Skakałam koło niej jak pekińczyk ale nie dała się sprowokować do rozmowy. Pochwaliłam bigos (nie kłamałam) ale chyba nie usłyszała. Może straciła słuch na lewe ucho. Chciałam pochwalić jej nową fryzurę ale się nie przemogłam. To znaczy cięcie ma dalej to samo (grzywa na bok jak u Konika polskiego a z tyłu na krótko) ale kolor był nowy. Z przodu wiśniowo-czarno-rudawe a z tyłu kolor dokładnie taki jak tupecik Czerepacha z serialu „Ranczo”.
Szybko przestałam Mamusię zaczepiać i już sama nie wiem o co chodzi. Prawdopodobnie znalazła już sobie inny obiekt westchnień. W ten weekend mój mąż jest u niej i może się czegoś dowie. Póki co kazała mu iść na piwo do baru bo puszka po piwie jej jest niezwykle potrzebna. Po co? Jeszcze nie wiemy ale musimy to zbadać.